Analiza przypadku: Nowy biznes w sieci
Przykład 1: Startujący sklep internetowy (Wąskie gardło na początku lejka)
Rozważmy hipotetyczną sytuację nowego e-commerce sprzedającego kawę i herbatę. Firma posiada dobre, rynkowe wskaźniki na dalszych etapach lejka, lecz boryka się z niską rozpoznawalnością.
Dane startowe:
Ruch: 1 000 odwiedzin miesięcznie
Współczynnik konwersji: 2,5% (25 zamówień w miesiącu)
Średnia wartość koszyka: 160 zł
Przychód: 4 000 zł
Marża: 30%
Zysk netto: 1 200 zł
Jako właściciel takiego biznesu masz kilka dróg rozwoju. Możesz podnosić średni koszyk poprzez techniki cross-sellingu i up-sellingu (rekomendowanie produktów powiązanych), wdrażanie zestawów lub korektę strategii cenowej. Możesz też optymalizować konwersję (UX koszyka, lepsze opisy produktów budujące wartość) lub ciąć koszty logistyki i produkcji, aby podnieść marżę.
Co się stanie, jeśli skupisz się na niewłaściwej dźwigni? Przyjmijmy, że właściciel desperacko próbuje podnieść konwersję i jakimś cudem ją podwaja – z 2,5% do nierealistycznego poziomu 5%. Przy ruchu wynoszącym 1 000 osób zyska 50 zamówień, co da 8 000 zł przychodu i 2 400 zł zysku. Gigantyczny, niemal niemożliwy do wykonania wysiłek optymalizacyjny przyniesie zaledwie 1 200 zł dodatkowego dochodu. Gra nie jest warta świeczki.
Podobnie wygląda próba drastycznego podniesienia koszyka ze 160 zł na 220 zł przy małym ruchu - zysk wzrośnie do 1 650 zł (zaledwie 450 zł więcej w portfelu).